Nagrody

„Muzyka to pasjonująca przygoda”

Muzyka od zawsze była wielką pasją Wojciecha Lepuckiego. Teraz dzieli się nią z innymi prowadząc szkołę muzyczną YAMAHA w Jaśle i Krośnie. Tutaj liczy się przede wszystkim czerpanie przez uczniów radości z nauki gry na instrumentach oraz śpiewu. O roli, jaką w kształtowaniu osobowości dzieci i młodzieży odgrywa muzyka opowiedział w wywiadzie udzielonym naszej redakcji.

MD. Jak rozpoczęła się Pana przygoda z muzyką? Co zadecydowało o tym, że związał Pan z nią swoje życie?

WL. Tutaj musimy cofnąć się do czasów mojego dzieciństwa. Zanim jeszcze zacząłem naukę w szkole, będąc na różnych imprezach, wydarzeniach, podczas których grała kapela, interesowała mnie wyłącznie ich gra. Zazdrościłem im wówczas, że oni potrafią grać, a ja nie. Muzyka towarzyszyła mi, od kiedy tylko pamiętam. Olbrzymie znaczenie miało również środowisko rodzinne, w którym się wychowałem. Mój dziadek grał na akordeonie. Podczas odwiedzin w jego domu brałem akordeon do rąk i próbowałem uczyć się gry. Doskonale pamiętam pierwszy utwór, jaki zagrałem. Był to „Stoi w polu grusza”. Kiedy rozpocząłem naukę w szkole podstawowej potencjał zauważyła we mnie jedna z nauczycielek.

MD.  Czy historia ta stanowi żywy dowód na to, że aby wykorzystać w pełni swoje możliwości trzeba spotkać na swojej drodze właściwych ludzi?

WL. Oczywiście, że tak. W muzyce, lecz nie tylko jest to niezwykle ważne. W moim przypadku było tak, że w drugiej klasie szkoły podstawowej nauczycielka wezwała moich rodziców, po tym jak podczas śpiewu piosenki na zajęciach zauważyła, że zacząłem ją grać ze słuchu na dzwonkach (cymbałkach). Wyraźnie zasugerowała im, aby wykorzystali to, że mam doskonały słuch muzyczny. Dobry nauczyciel potrafi wychwycić to, że kilkuletnie dziecko ma predyspozycje do tego, aby uczyć się muzyki. To jednak nie wszystko. Kluczowym jest odkrycie w nim pasji, bez której rozpoczęcie, czy też kontynuowanie przygody z muzyką mogłoby okazać się dla uczącego trudne. Jako nauczyciel muzyki z kilkunastoletnim doświadczeniem mogę z pełną odpowiedzialnością podpisać się pod tymi stwierdzeniami. Zupełnie odrębną kwestią jest to, czy dzieci przyjmą zachętę do nauki, co wcale nie jest takie oczywiste.

MD. To zaskakujące. Wydaje się, że zamiłowanie do, dajmy na to, gry na danym instrumencie, czy też śpiewu wystarczy, aby dziecko było zdeterminowane do nauki.

WL. Nie jest to takie proste. Nawet, jeżeli widzimy, że dziecko jest żywo zainteresowane muzyką, to ogrom innych zachęt i bodźców może skutecznie je od niej odsunąć. Kiedy ja rozpoczynałem swoją przygodę z muzyką wyglądało to inaczej niż obecnie. Można by powiedzieć, „kiedyś to było”. Trzydzieści lat temu nauka muzyki była czymś niezwykle atrakcyjnym. Teraz możliwości zapewnienia dzieciom dodatkowych zajęć jest nieporównywalnie więcej. Najsmutniejsze jest jednak to, że często pożyteczne zajęcia ustępują aktywności w mediach społecznościowych, które pochłaniają mnóstwo czasu i energii.

MD. Pamięta Pan swojego pierwszego nauczyciela muzyki?

WL. Pamiętam doskonale. Był nim Pan Jan Orlof. Edukację muzyczną rozpocząłem w czwartej klasie szkoły podstawowej. Wiedziałem, że dostałem się do szkoły muzycznej. Było to spełnienie mojego największego marzenia. Pierwsza lekcja odbiegała jednak od tego jak ją sobie wyobrażałem. Chciałem uczyć się grać, tymczasem początki polegały na nauce teorii. W pamięci miałem chwile spędzone z dziadkiem na nauce konkretnych utworów.

MD. W jakim stopniu doświadczenia te wpłynęły na to, jaki model nauczania realizuje Pan w prowadzonych przez siebie szkołach muzycznych w Jaśle i Krośnie?

WL. Absolutnie najważniejszą kwestią jest właściwa atmosfera podczas prowadzonych w szkole zajęć. To dla nas priorytet. Dziecko przychodząc do szkoły, czeka na to, co się wydarzy, na weryfikację swoich oczekiwań i marzeń. Dlatego tak ważnym jest, aby nauka muzyki była dla dzieciaków fajną przygodą a zarazem rozrywką. W szkołach YAMAHA robimy wszystko, żeby nauka muzyki dawała naszym uczniom radość, po prostu. Dlatego też sięgamy do repertuaru muzyki rozrywkowej, na przykład rocka, popu, bluesa, latino i tak dalej. Uważam, że z realizacji tak postawionego celu wywiązujemy się doskonale, z korzyścią przede wszystkim dla naszych podopiecznych. Często nasi uczniowie wykorzystują zdobyte u nas umiejętności na przykład w szkole. Mogą z powodzeniem wykorzystać je podczas apelu, czy też akademii, grając lub śpiewając daną piosenkę.

MD. Yamaha to nowoczesne programy edukacji muzycznej oparte o zasadę „Nie ma ludzi niemuzykalnych. Są tylko nieodkryte talenty”. Jak to rozumieć?

WL. Trafiają do nas różne dzieci. Często dopiero na którejś z kolejnych lekcji uczeń uświadamia sobie, że nauka muzyki jest tym, co chce robić. W szkole muzycznej często ujawniają się talenty, o czym sami zainteresowani nie koniecznie mieli wcześniej pojęcie. Dzieci same potrafią się motywować, wiedząc, że wszystkie osoby z grupy sumiennie przygotowują się do zajęć. Na uwagę zasługuje również metodyka nauczania, która oparta jest o ideę zabawy muzyką. Lekcje prowadzimy w taki sposób, aby były one interesujące dla uczniów. Dzieję się to również z wykorzystaniem elementów pozamuzycznych. Kilka minut zabawy w ciekawą grę podczas godzinnych zajęć jest czynnikiem dynamizującym lekcję, a przy tym pozwala ją urozmaicić. Dzieci wychodząc z sali już za progiem zastanawiają się, co też nauczyciel przygotuje dla nich przy okazji kolejnego spotkania.   

MD. Jak często zdarza się, że za przykładem waszych uczniów do szkoły zapisuje się ich młodsze rodzeństwo, znajomi, przyjaciele?

WL. Dobrze, że padło takie pytanie. Kiedy zapisują się do naszej szkoły dzieci z tak zwanego polecenia odczuwam podwójną satysfakcję. Pokazuje to, że konsekwentnie zmierzamy we właściwym kierunku. W zbliżającym się roku szkolnym będziemy mieć aż kilkanaście osób, które do Jasła dojeżdżać będą z Gorlic. W historii szkoły mieliśmy wielu uczniów z Dukli i okolic. Jedno z dzieci dojeżdża do nas aż sześćdziesiąt kilometrów. Uważam, że jest to efekt tego, iż kładziemy nacisk na stworzenie prawdziwie rodzinnej atmosfery. Zdarza się, że kiedy dana klasa kończy przygodę ze szkołą YAMAHA jakby samoczynnie tworzą się klasy mistrzowskie, w których po zakończeniu edukacji uczymy się ponadprogramowo. Dzieciaki nie chcą od nas odchodzić. To wspaniałe.

MD. Jak duże znaczenie w osiągnięciu sukcesu ma właściwy dobór nauczycieli?

WL. To absolutnie kluczowa kwestia. Nie chodzi jedynie o wysokie kwalifikacje. Liczba dyplomów nie przesądza o tym, że nauczyciel jest dobry w tym, co robi. Ważne, aby potrafił nawiązać właściwe relacje z uczniami. Musi być energiczny, uśmiechnięty z głową pełną pomysłów. Wówczas uczeń nie przychodzi do szkoły tylko po to, żeby uczyć się muzyki, lecz również, dlatego, że spotyka się tutaj ze swoim nauczycielem i grupą.

MD. Niedawno otrzymał Pan wyróżnienie, które stawia szkoły w Jaśle i Krośnie w gronie dziesięciu najlepszych placówek systemu YAMAHA w Polsce. Czemu zawdzięcza Pan ten sukces?

WL. Znalezienie się w gronie najlepszych dziesięciu managerów szkół YAMAHA w Polsce nie jest wyróżnieniem wyłącznie dla mnie. Traktuję je przede wszystkim jako sukces prowadzonych przeze mnie szkół. To zwieńczenie mnóstwa pracy, jakie kierowany przez mnie zespół wkłada w to, aby szkoła funkcjonowała jak najlepiej. Jestem pewien, że utrzymamy wysoki poziom nauczania i na stałe zagościmy w gronie najlepszych szkół systemu YAMAHA w Polsce.